Warto taniej spłacać kredyty walutowe
 Oceń wpis
   

Sejm przyjął zmiany w ustawach Prawo bankowe i o kredycie konsumenckim. Raty kredytów hipotecznych, rozliczanych w walucie, będzie można teraz bez żadnych dodatkowych opłat spłacać bezpośrednio w tej walucie. To sposób na uniknięcie spreadu, czyli różnicy – czasem nawet przekraczającej 10 proc. – między kursem zakupu i sprzedaży waluty.

 
Nowe przepisy weszły w  życie i kredytobiorca może kupić walutę w innym banku (oferującym atrakcyjniejsze kursy) lub w kantorze dostarczyć do banku. Bank – kredytodawca - nie będzie mógł odmówić przyjęcia pieniędzy, ani pobierać opłat ani za przyjęcie przelewu, ani za dostarczenie gotówki do placówki.

Zmiany wprowadzono pod hasłem obrony kredytobiorców – zwłaszcza tych, którzy zadłużyli się we franku szwajcarskim, bo właśnie w przypadku franka spready bankowe są najbardziej wyśrubowane. Czy zmiany przyniosą kredytobiorcom ulgę? Czy obniżą raty? Na pierwszy rzut oka zmiana dla kredytobiorców rzeczywiście jest korzystna – jeśli znajdą tańszą ofertę waluty (franków, euro), różnica w wysokości raty może sięgnąć nawet 20 złotych na każde 100 tysięcy złotych kredytu.


Ale wiadomo, że jeśli klient zyska, tyle samo – traci bank. A banki nie pogodzą się łatwo ze stratą, która odbija się na ich wynikach finansowych. Wielu ekspertów przewiduje więc, że banki co prawda pogodzą się z przepisami antyspreadowymi, ale podniosą opłaty za inne swoje produkty, a klienci z kredytami hipotecznymi dostaną „po kieszeni” przy pomocy dodatkowych polis ubezpieczeniowych.
 
 Nowe przepisy przewidują również, że banki będą musiały podawać klientom – w umowach - „szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut”. To ma zwiększyć wiedzę kredytobiorców i dać im jaśniejszy obraz zasad wyliczania wysokości rat. Jednak w umowie nie będzie określony konkretny poziom spreadu.
 
Eksperci podkreślają, że zmiany są w dużej mierze powtórzeniem zasad wprowadzonych dwa lata termu przez Komisję Nadzoru Finansowego. KNF nakazała już dwa lata temu bankom przyjmowanie rat kredytowych bezpośrednio w obcej walucie - jednak koszty aneksu do umowy, prowadzenia rachunku walutowego oraz przelewów dla większości klientów były nieakceptowalne. Największą zmianą jest teraz likwidacja tych barier.

Z drugiej strony – jeśli rozwiązanie antyspreadowe będzie się cieszyć rzeczywiście dużym zainteresowaniem, oprócz możliwego wzrostu kosztów produktów bankowych, posiadacze walutowych kredytów muszą się liczyć z bezpośrednim wzrostem kosztów ich obsługi. Podaż franka szwajcarskiego jest w Polsce ograniczona, i w kantorach może ich zabraknąć – lub w znaczący sposób pójdą w górę kantorowe spready.

Poza bankami i kantorami jest jeszcze jedno źródło pozyskiwania waluty – coraz popularniejsze serwisy kantory internetowe, oferujące możliwość kupna lub wymiany waluty. Przy korzystaniu z takich serwisów warto jednak zachować szczególną ostrożność: grożą nam nie tylko potencjalni oszuści (serwisy nie są nadzorowane), ale również wpadki wynikające z długich terminów wykonywania przelewów z kont do spłaty kredytu. Zlecenie przelewu zakupionej waluty nie musi być zrealizowane z dnia na dzień – trzeba brać to pod uwagę.

Wartość kredytów mieszkaniowych rozliczanych w walutach obcych wynosiła na koniec maja 174 mld zł (czyli 61,75 proc. wszystkich) – wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego. Najwięcej jest kredytów we franku szwajcarskim (prawie 150 mld zł), kredyty w euro dopiero od niedawna zyskują na popularności (ich wartość to prawie 22 mld zł.).

Jak wybrać dobre konto oszczędnościowe?
 Oceń wpis
   

Wysokie oprocentowanie i dostęp do własnych pieniędzy – to najważniejsze mocne punkty kont oszczędnościowych. Eksperci podpowiadają, żeby wybierając konto oszczędnościowe nie kierować się wyłącznie wysokością oprocentowania.

Klienci, którzy przynoszą swoje pieniądze do banków, coraz częściej zamiast umieszczać je na lokacie, wpłacają je na konto oszczędnościowe. Odsetki są bowiem porównywalne. Zaś niewątpliwą przewagą konta osobistego nad lokatą (przynajmniej dla tych, którzy oszczędzanie traktują serio) jest możliwość dostępu do oszczędności. W sytuacjach awaryjnych – a takie przecież się zdarzają – gdy trzeba sięgnąć do oszczędności, zerwanie lokaty powoduje całkowitą utratę odsetek (lub ich znacznej części). W przypadku konta oszczędnościowego odsetki pozostają nienaruszone.

O ile jednak wybór dobrej lokaty jest prosty – wystarczy porównać oprocentowanie poszczególnych produktów – o tyle wybór dobrego konta oszczędnościowego jest sprawą bardziej skomplikowaną. Trzeba patrzeć nie tylko na oprocentowanie, ale również na koszty związane z posiadaniem konta. Część banków uzależnia np. możliwość założenia konta oszczędnościowego od tego, czy mamy w banku ROR. Zwykle w takich sytuacjach ROR jest płatny.


Jeszcze większą pozycją w kosztach konta oszczędnościowego mogą być opłaty za wypłatę pieniędzy. Wiele banków (większość) stawia bowiem bariery w wypłatach: pierwsza jest bezpłatna, każda kolejna – to koszt kilku lub nawet więcej złotych. Są co prawda banki – np. Polbank, Eurobank, które umożliwiają dowolną liczbę bezpłatnych wypłat z konta osobistego na własny ROR. Ale to raczej wyjątki.

Jak sobie radzić? Można w banku założyć kilka kont oszczędnościowych np z tego rankingu – jeśli dysponujemy większymi sumami, a zależy nam na tym, żeby móc dokonywać większej liczby wypłat niż jedna w miesiącu bez prowizji. Konta oszczędnościowe są prowadzone bezpłatnie. Wówczas mamy prawo do tylu bezpłatnych wypłat, ile mamy kont. Oczywiście, pojawia się kwestia oprocentowania – bo zwykle jest ono jednak uzależnione od wysokości zdeponowanych środków.

Kolejne banki wycofują się z kredytów we frankach
 Oceń wpis
   

Szalejący w sierpniu kurs szwajcarskiej waluty spowodował, że kolejne – i tak już nieliczne – banki wycofały kredyty frankowe ze swojej oferty. W drugiej połowie sierpnia na placu boju pozostały cztery, a faktycznie dwa banki: Nordea i BPH.

Wcześniej w gronie „frankowych” banków był jeszcze Alior, mBank i Multibank – dzień po dniu te instytucje wycofały kredytową ofertę. Wcześniej z frankowych kredytów zrezygnował Polbank. Po kredyt w szwajcarskiej walucie chętni mogą się udać do BPH, Nordei, PKO BP i DB PBC. Ale w tych dwóch ostatnich bankach kredyty frankowe są praktycznie niedostępne.


PKO BP proponuje chętnym 6-proc., zaporową marżę. Z kolei w DB PBC kredyt bankowy jest od miesięcy dostępny dla najlepiej zarabiających. W pierwszej połowie sierpnia minimalny dochód bank ustalał na 16 tysięcy złotych netto, ale w drugiej połowie miesiąca podniósł go do… 50 tysięcy złotych! Sami bankowcy z Deutsche Banku przyznają, że kredytów we frankach bank praktycznie udziela wyłącznie klientom privet bankingu.

BPH i Nordea Bank w połowie sierpnia zgodnie deklarowały, że utrzymają w swojej ofercie kredyty frankowe  tj. kredyty hipoteczne w chf na forum o kredytach hipotecznych . Jednak miesiąc później BPH zmienił zdanie i zrezygnował z udzielania kredytów w szwajcarskiej walucie. Chętnym na franki – a tych nie brakuje, w związku z korzystnym dla zaciągających kredyt, wysokim kursem franka (CHF) – pozostał więc Bank Nordea, od miesięcy najbardziej aktywny w tym segmencie rynku. W ostatnich miesiącach kredyty frankowe wróciły do łask, a chętnych na nie było zdecydowanie więcej niż przewidywała wątła podaż po stronie banków.
Potencjalni kredytobiorcy liczyli na premię kursową, czyli zmniejszenie kwoty pozostałej do spłaty po spodziewanym obniżeniu kursu szwajcarskiej waluty, która według specjalistów jest w tej chwili jedną z najbardziej przewartościowanych na świecie. Poza tym – kredyty we franku, jeśli mają stosunkowo niską marżę, dzięki niemal zerowym stopom procentowym w Szwajcarii ciągle (mimo spreadu) są tańsze niż kredyty złotówkowe.


Dlaczego banki nie chcą pożyczać franków, skoro wysokie notowania waluty to najlepszy – dla klientów – czas na zadłużanie się?

Niewątpliwie przyczyną jest mała podaż szwajcarskiej waluty – to jedna z przyczyn, dla których frank jest tak drogi. Banki mają problemy z pozyskiwaniem franków. Kolejna przyczyna to ciągle wysokie ryzyko dalszej aprecjacji franka, która pociąga za sobą lawinowy przyrost wartości zaciągniętych kredytów. Co prawda dotyczy ono przede wszystkim tych kredytobiorców, którzy zadłużali się, gdy frank kosztował 2,0-2,20 zł, ale banki teraz dmuchają na zimne.

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
Najnowsze komentarze
2010-09-30 20:20
Randal:
PKO BP - Karty kredytowe
Taka jest niestety prawda moim zdaniem jest to zwykłe złodziejstwo
2009-11-13 17:38
bye:
PKO BP - Karty kredytowe
Ten bank bardzo szybko nalicza 25 złotych za nieterminową spłatę, czyli 25 złotych, a w[...]
2009-09-04 12:14
radziwiłł:
Dylemat przy wyborze banku
mbank ma problem z wpłatomatami i nie ma usługi sms, polecam konto Direct ING